Założyłam, że kończę to, co zaczęłam wcześniej
Ostatnio brak czasu na pisanie. Ledwie wyrabiam się ze wszystkim. Nawet weny twórczej było brak. Ten wpis będzie długi. Jest tu dużo rzeczy do opisu. Nawet weny twórczej było brak. Ale po kolei. Był taki czas w moim życiu, że coś tam zaczynałam, ale nie kończyłam niczego. A no nie kończyłam, bo uruchomiła się choroba. Pocieszyłam się trzy tygodnie i koniec. Plan był zmieniany. Długo też towarzyszyło mi uczucie, że coś jest nie dla mnie, że ja czegoś nie mogę, nie dam rady, nie nauczę się, kolejny raz nie zrobię, nie dowiozę. Wyciągnęłam jednak plus z tego chaotycznego życia, bowiem, odnajduję się w wielu dziedzinach. Przełom moich działań nastąpił, kiedy zaczęłam uczyć się języków. Wytrwałam ze szlifowaniem niemieckiego, a gdy to zrobiłam, to dołożyłam kolejny język i poszło już lawinowo. Ale nauczyło mnie to dyscypliny i tego, że potrafię się nauczyć do końca. Teraz mam z kolei inny problem, ale potem go rozwinę. ...