ZUPEŁNIE INNA TREŚĆ, ADOPCIAKI
Dziś nie o nauce, czy pracy, dziś o zwierzątkach. Jak wiecie z mężem mamy mnóstwo adopciaków na dom stały. To taki zwierzęcy azyl, dla tych, które nie tylko były wyrzucane, ale też powracały z adopcji. 4 lata temu adoptowaliśmy pierwszego kota z potrzebami. Albert został znaleziony przy drodze, bez mamy i rodzeństwa. Jak się okazało niewidomy i niesłyszący. Wyglądał jak wszystkie nieszczęścia. Zaniedbany i brudny. Przywiozła go do nas pani, która go znalazła. Wzięliśmy malucha, a po czasie stwierdziliśmy, że szukamy dla niego towarzysza. I tak za dwa tygodnie trafiła do nas Adela, kotka, która mieszkała w stodole. Była dwa miesiące starsza od Alberta. Dla Alberta to był szok. Nowy zapach, bardzo się bał. Ale od tamtej pory żadne zwierzę już mu nie przeszkadza. Zupełnie nie reaguje na inne psy i koty i nikogo się nie boi. Adela to niezwykle mądry kot, który wychodzi na spacery z Sarą. Pod jej okiem i nosem jest bezpieczna. Ma problemy...