NAUKA JĘZYKÓW AZJATYCKICH - DLACZEGO NIE UCZĘ SIĘ ICH SAMA

     Języków europejskich uczyłam się samodzielnie. Nie było z tym najmniejszego problemu. Siadasz, wiele rzeczy można teraz wygenerować i po prostu się uczysz. Możesz sobie wziąć jakiś kurs wideo z YouTube, czy Udemy i po prostu się uczyć. Wszystkie mają podobne struktury gramatyczne, a znając polski, będzie o wiele łatwiej w nauce. Tak też było. Oczywiście miałam już biegły angielski i solidne podstawy niemieckiego, co też dużo mi dało, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że nauka zupełnie samodzielna dla kogoś, kto nie zna żadnego języka, może być wyzwaniem. Ja też wiedziałam w jaki sposób się uczyć, czego wiele osób wbrew pozorom nie wie. 

    Sytuacja zmieniła się, kiedy zetknęłam się w przeszłości samodzielnie z językiem arabskim. No i tu już sprawa prosta nie była. Mamy tam różnie brzmiące litery, nie mówiąc już o połączeniach. O ile, upierając się można nauczyć się pisać coś tam, to z wymową już byłby problem. Dlatego teraz postanowiłam wrócić do języków, ale właśnie tych z Azji. I nie, nie uczcie się ich sami, bo zrobicie sobie krzywdę. Przy nauce języka potrzebna jest nam też kultura ludzi, którzy żyją w danym kraju i posługują się danym językiem. Szczególnie będzie nam to pomocne, kiedy bierzemy się za języki z Azji. U mnie się to świetnie sprawdza, gdyż interesuje mnie historia krajów, z których mam lektorów, a opowiadają ciekawe rzeczy. Dla mnie nie jest możliwe, by mieć pasję do języka, a nie dowiadywać się o historii kraju. To się łączy, a Azja, Bliski Wschód, turecka Troja, to piękna historia. 

    Ważnym aspektem tutaj jest możliwość rozmowy z kimś, kto poprawi. Języki mają tony, są dźwięczne i jedno niedociągnięcie zmieni znaczenie słowa. AI nie jest perfekcyjna i nie jest też żywym człowiekiem, mimo, iż mój obecny komputer stara się mówić do mnie w różnych językach, nie zawsze mu wierzę. Tak więc samodzielnej nauki tych języków nie podjęłabym się.

    Myślę jeszcze o innych językach, ale nie w tym czasie. Najpierw chcę przeskoczyć jeden poziom z obecnymi. Ale Hindi mam na celowniku. 

    Dziś zrobiłam sobie powtórki z języków. Nagrałam swój własny głos, zainstalowałam nową wersję ANKI do fiszek, a teraz szukam jeszcze platform i programów. Dodam sobie też kursy wideo, by rozszerzać i utrwalać wiedzę samodzielnie. Szukam też książek do kaligrafii. Wiem, iż mój pierwszy błąd polegał na tym, że skupiłam się na językach Europy. Rynki tu się kończą. Wiem też, że powinnam się uczyć języka, który lubię, a także kraju, którym się fascynuję. Stąd też perskiego nie odpuszczę. Odkładam go póki co w czasie. Mam plan na rok. Oczywiście, jeśli postęp będzie bardzo widoczny, wprowadzę kolejny język na A1. Ale teraz czeka mnie bardziej niż kiedykolwiek intensywna praca z tymi trzema, ale jest to praca dająca wiele przyjemności. Bo ja po prostu chciałam je umieć. I się nauczę, spokojnie.

    Im więcej języków się dotyka, tym każdy kolejny jest przyswajany szybciej, dlatego, że wiem już, w jaki sposób zrobić to, aby naturalnie głowa przyswoiła. 

    Jutro, jak pisałam arabski. Pierwsza lekcja utrwalona. Myślę o chińskim w sobotę, ale jeszcze go nie ustaliłam, bo nie wiem, czy przyswoję materiał z lekcji pierwszej. Było tego dużo jak na 50 minut. Zobaczę, co z Tureckim. Myślę, żeby jednak zrobić 3 godziny w tygodniu. Chyba za bardzo mi się spodobał.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JESTEM W DOLE PSYCHICZNYM Z SILNIKIEM ODRZUTOWYM - CZYLI WITAJ STANIE MIESZANY

AŻ GŁOWA BOLI - CZYLI KONKRETNE ROZPLANOWANIE CELU

HTML i CSS - robię dużo zadań, wyjęłam niemiecki i francuski, ale mam siłę tylko na to patrzeć, sprzątanie biurka i mało miejsca w grafiku, harmonogram zajęć