AŻ GŁOWA BOLI - CZYLI KONKRETNE ROZPLANOWANIE CELU

     Dziś wieczorem postanowiłam jasno określić moją ścieżkę kursów, tak, aby zaplanować ją całą od początku do końca. Nie będę już planowała nauki z miesiąca na miesiąc lub z tygodnia na tydzień, ponieważ z racji też choroby uważam, że bardziej sprzyja mi długoterminowe rozpisanie, jak i update kilka razy w tygodniu. Powstała więc bardzo długa lista, póki co jest to lista, dotycząca tylko rzeczy informatycznych i liczba godzin to... 550!😆 I tak się zastanawiam, jak wpleść i gdzie wpleść pozostałe kursy, bo przecież to tylko jedna strona potrzebnej mi wiedzy. Ale cóż, dla chcącego nic trudnego, jak to się mówi, więc dalszy plan obmyślany będzie jutro.

    Postanowiłam przeznaczyć tylko na te kursy 70 godzin w miesiącu. Dużo, ale przecież robiłam już grubo ponad 100, przy sprzyjających wiatrach😉 Tym razem jednak podchodzę do nauki inaczej, by dać organizmowi również czas na oddech i nie mieć w efekcie zbyt dużego "stopa". W międzyczasie mam przecież książkę, która "się pisze", ebook, który idzie ku końcowi, a może rozszerzę to do książki, zobaczę. A właściwie dokładnie zaplanuję i spiszę. Ze wszystkim od czerwca jestem w d..., ale spokojnie, nadrobi się, ale tak, by za dużo się nie przemęczyć.

    Jak wiecie z wcześniejszych wpisów, w fazie "podwyższonej świadomości" chłonę więcej, szybciej, lepiej, ale potem wychodzi mi to w fazie "stopu". Tak więc muszę uważać. Nie mam wyjścia. Gdybym miała kolejną pauzę, to przecież jak zawsze się nic nie stanie, nadrobię😀 Kiedy będę czuła się nazbyt dobrze wiem, że materiał, który każdy normalny człowiek przyswaja w miesiąc, ja opanuję w trzy dni. Ale cieszmy się, póki jest stabilnie. Lepiej wolniej, ale bez koniecznego później "odpoczynku".

    Muszę też wspomnieć o tym, że moje przyswajanie ma się całkiem dobrze, minęły mi kłopoty z pamięcią. Zaglądam do notatek, w których wypisuję tematy omawianych sekcji i przywołuję te wcześniejsze z pamięci. Udaje się, a już się bałam, że będę miała trwałe kłopoty z pamięcią po ostatnim epizodzie. Mózg jednak ciągle jest plastyczny i wrócił do poprzedniego kształtu, tak więc nie mam o co się martwić, przynajmniej na najbliższe lata. 

    Tylko rzeczy informatyczne rozłożone są na 8 miesięcy. Zaczynając w październiku powinnam skończyć w czerwcu, ale daję sobie dwa miesiące w razie poślizgu, a nawet więcej, bo ustalam datę końcową na koniec sierpnia przyszłego roku. Z każdą przerabianą godziną będę coraz bliżej mety. Chociaż tak sobie myślę, że pewnie nigdy nie będę na mecie, bo jak skończę jedno, to zacznę następne. Ważne, żeby ta głowa była cały czas aktywna. Gdzieś wspomniałam, że od miliona dzielą mnie trzy lata, było to pół roku temu, więc zostało 2,5. Bez obaw, wyrobię się😉

    Co dokładnie będę robić i jak to jest rozplanowane, dam znać we wpisie. Jeszcze nie skończyłam planu absolutnego. Przygotowuję też kalendarz do "odhaczania" zadań. Pracy jest dużo, zadań jest masa, ale wizja w głowie mówi cały czas, by iść. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JESTEM W DOLE PSYCHICZNYM Z SILNIKIEM ODRZUTOWYM - CZYLI WITAJ STANIE MIESZANY

HTML i CSS - robię dużo zadań, wyjęłam niemiecki i francuski, ale mam siłę tylko na to patrzeć, sprzątanie biurka i mało miejsca w grafiku, harmonogram zajęć