DZIŚ ZACZĘŁAM CHIŃSKI...
Nigdy nie miałam styczności z językiem chińskim, nie próbowałam zaglądać nawet sama. Chiński wydawał mi się kompletnie nieosiągalny. Dziwne brzmienie, znaczki zamiast liter. Ogólna tragedia. Przez myśl przeszło mi też, że przecież taki język jak chiński nie będzie mi przydatny, a jego nauka zajmie długie lata. Patrząc jednak na to, co się dzieje na świecie oraz na rozwój chińskiej gospodarki i technologii, jest to język już nie przyszłości, ale teraźniejszości. No, ale po co, przecież można tam się dogadać, jak wszędzie, po angielsku. Można, ale zupełnie inaczej jesteś traktowany, gdy znasz język danego kraju. Szczególnie, jeśli chodzi o kontakty biznesowe.
Tak oto dziś poznałam moją nauczycielkę, która legitymuje się dyplomem nauczyciela chińskiego, jako języka dla obcokrajowców. Okazała się ona osobą bardzo kompetentną i tak odbyłam pierwsze połączenie z Pekinem. O dziwo od pierwszej lekcji mówię. Potrafię powiedzieć jak się nazywam, skąd jestem oraz zapytać o to samo i oczywiście powiedzieć "cześć". Umiem też się pożegnać. Było to jednak trochę bardziej skomplikowane.
Poznałam 6 dźwięków liter, z których każda ma 4 tony. W sumie więc to jak dla mnie 24 litery. Po 50 minutach (tyle trwa lekcja) moja głowa została zbombardowana czymś zupełnie nowym, nie znanym mi dotąd. Myślę, że kolejną lekcję ustawię sobie w weekend, ale jeszcze dobrze to przemyślę. Zastanawiam się też, czy nie obrać toku jednej lekcji tygodniowo, ze względu właśnie na zbombardowanie mózgu, co przytrafiło mi się w trakcie nauki pierwszy raz w życiu. Nie mniej jednak jest to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Zostałam pochwalona za moją wymowę. Znaków oczywiście jeszcze nie dotykamy. Wiem jednak, że w chińskim pisze je się, czy maluje od lewej do prawej i z góry do dołu. To zostało mi pokazane.
W piątek kolejna lekcja arabskiego, wieczorem o 20:00. Jutro siadam do utrwalania, ale jutro z samego rana czeka mnie też turecka przygoda. A czy wprowadzenie trzech języków na raz od tego samego poziomu to dobry pomysł, będę mogła powiedzieć w przyszłym tygodniu. Zauważyłam, że między chińskim, a arabskim nic kompletnie się nie miesza. Nie ma prawa. Zobaczymy jak do puli dołączy turecki.
Komentarze
Prześlij komentarz