W POLSCE TEŻ MOŻNA ZAROBIĆ
Tak, kiedyś myślałam, że ratuje mnie wyjazd tylko za granicę. Było tak do czasu, gdy okazało się, że to już nie te czasy. Nie da się zarobić tylko rękoma. Oczywiście będą za chwilę osoby, które powiedzą, że przy kostce brukowej w Niemczech zarabia się dużo. Ja nie mówię o was. Wy macie "pojęcie", macie fach w ręku. Piszę z zamiarem udowodnienia wam, że nie zarobicie teraz tyrając 220 godzin miesięcznie na produkcji. Nie, nie zarobicie. Stracicie tylko zdrowie psychiczne i fizyczne oraz resztki godności.
Około pięciu lat pracowałam na produkcji w Czechach. Zaczęłam jako zwykły pracownik linii produkcyjnej. Lata wyzysku. Jesteś nikim. Takie są fakty. Na Twoje miejsce już czeka dwudziestu chętnych, aby być parobkiem i popychadłem. Dopóki szef się nie zmienił było całkiem dobrze, kiedy nastała zmiana, a byłam już na innym stanowisku, zaczęło się. Zero poszanowania dla cudzej pracy. Jesteś tylko pionkiem, który ma napędzać ich machinę zysku. Nie polecam. Zmieniłam stanowisko na specjalistę ds utrzymania ruchu. Horror. Nowy szef zabrał nam technologa, musisz więc nie dość, że naprawiać 33 zepsute maszyny to jeszcze słuchać narzekań. Bo za mało, bo za wolno, bo linia stoi. Taką pracę da się lubić, ale nie kiedy stosowany jest mobbing. A tam był na każdym kroku. Pieniądze? Zarabiam więcej tutaj, u siebie. A ludzie nadal tam pracują, bo boją się zmiany, bo boją się wykonać kroku do przodu, bo nie chce im się uczyć. Taka jest prawda, im się nie chce. Zawsze mnie to dziwi jak można być osobą, która tylko chce przetrwać i jakoś wegetować. Może się wam ten wpis nie podobać, ale ile jeszcze będziecie pozwalać siebie źle traktować? Ile będziecie pozwalać na to, żeby ktoś was poniżał? A tak jest teraz w wielu (nie mówię, że we wszystkich) miejscach "zwykłej" pracy za granicą. Mając do dyspozycji tylko ręce, nie zarobisz. Cieszę się, że ja się nie bałam, że zmieniłam wszystko, nie trzymałam się schematu i wywróciłam życie zaczynając od nowa po rocznej przerwie w pracy (byłam rok na zwolnieniu lekarskim po przyjemności doświadczania mobbingu w pracy). Człowiek traci wiarę w siebie, bo ciągle jest nie tak, ciągle źle, wiecznie się nie podoba.
A teraz? A teraz to ja mam życie jak w Madrycie. Nie mówię, że jest lekko, bo praca handlowca nie jest usłana różami. Na szczęście jestem pewna skuteczności oferowanego produktu i z zapałem go sprzedaję. Nie jestem jednak przywiązana do jednego miejsca na ziemi i mogę podróżować. Popołudnia i wieczory wolne, więc można pozwiedzać, odpocząć i co najważniejsze wypłata się zgadza. Także czas obalić mit. W Polsce da się dużo, bardzo dużo zarobić. Jeśli chcesz, możesz. Ale musisz się uczyć, musisz mieć o czymś pojęcie? Dlaczego więc tego nie robisz? Która wymówka wciąż Ciebie hamuje? Często słyszę "będę zapier...". Ale po co? Można lżej. Wystarczy mądrzej. Żeby coś mieć musisz coś z siebie na początku dać. Ale wiem, nie chce się. Szkoda, bo gdyby się zachciało, sam podyktowałbyś warunki na jakich chcesz pracować, zarabiać i żyć. Ja robię to na swoich warunkach. I cieszę się ze swojej inności. Daje ona ogromne zadowolenie i same profity.
Komentarze
Prześlij komentarz