DLACZEGO WIELU LUDZI NIE CIESZY SIĘ Z TWOJEGO SUKCESU I CO TO ZA LUDZIE

     Gdy odnosisz sukces, cokolwiek to dla Ciebie jest, zobaczysz, jak ludzie powoli oddalają się od Ciebie. Nie mówię tu o wszystkich, za chwilę rozwinę tę wypowiedź. Wstaw zdjęcie na media społecznościowe i zobacz ile masz pod nim lajków, a następnie wstaw kurs, który ukończyłeś, jak zadbałeś o swoje ciało, jak zdrowe masz nawyki żywieniowe, ile książek udało Ci się przeczytać, cokolwiek, co dowodzi, że robisz ogromny postęp. Powiel tę akcję kilka razy. Szybko dostrzeżesz, że pod swoimi osiągnięciami masz niewielu fanów. Bo się chwalisz. Nie. Ty jesteś z siebie dumny i chciałbyś tą dumą dzielić się ze światem, bo jesteś szczęśliwy, bo się udało, bo opuściłeś strefę komfortu. Piszę to wszystko odnosząc się do swojego doświadczenia. Co więcej, jeśli chcesz skorzystać z moich osiągnięć, to ja nie mam nic przeciwko, chętnie podzielę się wiedzą, doświadczeniem, bo ja nikomu nie zabraniam, z nikim się nie ścigam i cieszę się z sukcesów innych ludzi, nawet jeśli to są małe kroczki. Ja na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy mi dopingują, interesują się, pytają jak mi idzie, chcą żebym szła do przodu. Często słyszę zdanie: "Zawsze w Ciebie wierzyłam/wierzyłem". To jest budujące, bo to jest SZCZERE.

    Niestety, są też ludzie, którzy obserwują Twoje poczynania "z partyzanta" i oddalają się coraz bardziej. Już z Tobą tak często nie rozmawiają. Wiesz co to za ludzie? Po pierwsze oni kochają DRAMATY. Najczęściej sami są nieszczęśliwi i jedyna rozmowa z nimi to o wszystkich nieszczęściach, jakie je spotkały i to w dodatku nie z ich winy. Tymczasem nie rozumieją i nie próbuj ich przekonywać, że sami kreują swoją rzeczywistość. Są odpowiedzialni za swoje życie, ale tej odpowiedzialności na siebie i za siebie nie biorą. To zawsze czyjaś wina, wina żony/męża, rodzica, kolegi, Twoja, ale nie ich. Albo Ty się lepiej urodziłeś, lepszy start miałeś. Ja nie miałam startu, ja się UCZYŁAM. Sama to zrobiłam, nie dostałam pomocy od państwa, spadku, domu i pieniędzy od rodziców. Tak, zawsze pomogą, ale wszystko trzeba ogarnąć samemu. Jak Ci się nie podoba w jakim miejscu stoisz, to zmień to, zacznij czytać, szukaj informacji, zapytaj kogoś, bierz przykład. Ale nie, lepiej ciągle kreować problem. I wtedy Ty zaczynasz iść do przodu, miałeś problem i go rozwiązałeś, no to jak to tak? To spytaj: "Hej, widzę, że dużo robisz, osiągasz postępy, opowiedz o sobie, o tym jak Ci idzie?". Ale nie, Tobie odbiło, Ty jakiś się zrobiłeś dziwny, bo rozwiązałeś swój problem, a oni w nim tkwią i stękają jak ich los pokrzywdził. Sam zauważysz, że nie masz z takimi osobami nawet o czym gadać. Będą patrzeć na Ciebie z zazdrością i czekać, aż się potkniesz, bo TY MIAŁEŚ SZCZĘŚCIE. Oni nie mają pojęcia, że śpisz 4 godziny i pracujesz 20, nie pytają o to, jak Twój dzień wygląda. TOBIE to było pisane. I to często mówią ludzie wierzący w Boga. To jak było pisane, to gdzie ta wolna wola? Jedno przeczy drugiemu. Nie ma czegoś takiego jak: taki mój los. Ten los sam wykreowałeś. To, że jesteś tu gdzie jesteś to Twoja zasługa. 

    Zacznij opowiadać natomiast, że zachorowałeś, wziąłeś rozwód, zwolnili Cię z pracy, zobaczysz jak szybko Ci ludzie znajdą drogę do Ciebie. Oj, oj, jak Ci współczuję. A tak naprawdę uciecha, bo jednak ich nie wyprzedziłeś, bo nie masz lepiej, prawdziwy powód do szczęścia. 

    Dlatego moje kontakty są przeznaczone dla życzliwych ludzi, dla których znajdę zawsze czas. Dla ludzi, którzy się interesują mną, nie po to, by się cieszyć, że mi coś nie wyszło, ale aby okazać we wszystkim wsparcie. I ja się odwdzięczam. Przyjaźń nie może być jednostronna. I to by było na tyle.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JESTEM W DOLE PSYCHICZNYM Z SILNIKIEM ODRZUTOWYM - CZYLI WITAJ STANIE MIESZANY

AŻ GŁOWA BOLI - CZYLI KONKRETNE ROZPLANOWANIE CELU

HTML i CSS - robię dużo zadań, wyjęłam niemiecki i francuski, ale mam siłę tylko na to patrzeć, sprzątanie biurka i mało miejsca w grafiku, harmonogram zajęć