DLA KOBIET: PRAŁA, SPRZĄTAŁA, GOTOWAŁA A POTEM UMARŁA
Zazwyczaj nie tworzę niczego dla kobiet, ale dziś postanowiłam, że jednak napiszę, choć to wbrew pozorom temat nie łatwy i nie całkiem przyjemny. A jest to dla kobiet, ponieważ w większości przypadków, to kobiet ten wpis dotyczy. Tych kobiet, które mają rodziny. Są na tym świecie kobiety (ja też taka byłam), które dbają o wszystkich, po wszystkich sprzątają, piorą, gotują wszystkim, rozmawiają o wszystkich, rozwiązują problemy wszystkich, myślą o wszystkich, tylko nie o sobie. Znam takich kobiet wiele i jest mi was żal. Nie w taki sposób wywyższania się nad wami, ja też kiedyś zaczynałam od zera, a każdy was sukces mnie naprawdę szczerze cieszy. Żal w taki sposób, że macie włączony syndrom: "Jak nie ja to kto". Tak, jakbyście nie mogły przerzucić części obowiązków na członków swojej "familji". Perfekcjonistki. Ja zrobię to lepiej, więc nie przerzucę obowiązku sprzątnięcia całego mieszkania na syna x lub córkę y a już na pewno nie na męża. Niestety, przykre, ale wiele kobiet jeszcze żyje wpojonym im schematem, że "chłopa" trzeba nakarmić, napoić i nic w zamian nie oczekiwać. Przestańcie wyobrażać sobie, że mieszkacie z królem. To zwykły człowiek, wy natomiast zachowujecie się jak super bohaterki. Nie mówicie głośno "jestem zmęczona, jest mi źle" i w końcu "nie jestem zadowolona ze swojego życia". Piszę to, korzystając z własnego przykładu. Rozwój? Jaki rozwój, to nie dla mnie, bo mnie nauczono być służącą, strażniczką ogniska domowego, delikatną, ugodową, miłą i uprzejmą. Mam za zadanie łagodzić konflikty. Nie masz takiego zadania moja droga. Czyjeś uczucia, to nie Twój problem. To, że Ty chcesz być szczęśliwa, a nie jesteś, to jest Twój problem i tylko Ty możesz go rozwiązać. Podziel obowiązki w domu. Przestań "dawać radę", przestań tkwić w chorym układzie, że facet zarobi, lub ja też zarobię a przy okazji zrobię resztę i będę "ozdobą misiaczka". Jak nie zaczniesz dzielić wszystkiego 50/50, to przyjdzie dzień, że zostaniesz w czarnej dupie. Różnie bywa. Niekoniecznie rozstanie, są też choroby. Zacznij mieć czas dla siebie, idź na spacer, wsiądź na rower, naucz się czegoś i miej zawsze wyjście. Przestań się każdym opiekować. Bo nauczyłaś matkować każdemu wokół siebie. Zadbaj o swoje życie, uwierz mi, nikt się nie martwi tym, że Ci źle. Nikt tego nie rozumie. Głośno to komunikuj, chociaż nawet to nie zawsze działa. Nowy porządek nie będzie się podobał. Uwierzcie mi. Jeśli ktoś zawsze wszystko ogarnia, je ostatni, idzie spać ostatni, nagle zmienia rutynę, nikomu to się nie będzie podobało. Bądź gotowa. Przestań podporządkowywać swoje życie w każdym procencie pod kogoś. Jeśli chcesz się rozwijać w jakiejkolwiek dziedzinie, chcesz mieć czas na swoje pasje, niech inni przejmą Twoje obowiązki. To jest do zrobienia. Musisz wyjść ze schematu własnej ograniczonej głowy. Przestać się bać. Będzie kłótnia, to będzie. Olej. Czy to pierwsza kłótnia w Twoim życiu? Nie. Ale coś Ci powiem. To pierwszy sprzeciw. To się nie spodoba. Bo dziewczynki się uczy, że mają być grzeczne, ułożone, usłużne. I rośnie kopciuszek. Przestań chodzić na smyczy, bo nagadano Ci głupot. To od wieków tak nie działa. Podziel więc te obowiązki, nawet jeśli on pojedzie na tydzień do rodziców, rodzeństwa, kumpla, czy gdzie tam mu się podoba. Niech jedzie. Konkretna zmiana wymaga konkretnej rewolucji. Miej odwagę wreszcie, a nawet działaj bez odwagi, ale zawalcz o siebie. O Twój komfort. Abyś była z siebie dumna, wtedy, po jakimś czasie Twój Romeo też będzie. On jeszcze o tym nie wie. Zacznij stawiać warunki. Nie słuchaj tych internetowych psychologów, że Ty masz kochać bezgranicznie, bezwarunkowo. Taka miłość jest tylko do dzieci, w partnerstwie musisz postawić warunki. Zrób grafik obowiązków. Miej czas, tą jedną godzinę dziennie, żeby coś zrobić ze sobą. Uwierz mi, jak będziesz miała 50 lat, to nie będzie miało znaczenia, że Ty prałaś, gotowałaś, że skakałaś nad każdym. A Twoje dzieci? One powielą schemat rodzica, dziecko w większości przypadków powiela schematy. Przeanalizuj swoje dzieciństwo. Jeśli Twój syn będzie widział taką mamę, to takiej będzie szukał żony. Jeśli Twoja córka taką Cię będzie widzieć, to też tak nad każdym będzie skakać. Mówię to na przykładzie swoim jako dziecka. Powieliłam schematy mojej mamy (na szczęście zostałam nauczona pracy i nauki, ale byłam z kolei za dobra, bo kto zna mamę, ten wie, że ona jest za dobra). I ja taka byłam dobroduszna, do rany przyłóż. Choroba wszystko zmieniła. Dała impuls. Pomogła. Nie związane z dzieciństwem, ale miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Malutkie. Myślałam, że nie dam rady, widziałam wokół ludzi odnoszących sukces i też taka chciałam być, ale byłam za głupia, pokrzywdzona przez los, bo chora. Nie, nie jest tak. Nikt nie jest pokrzywdzony, nie ważne co cię spotyka, kobieto, zapier******! Bez wymówek. Bo już czujesz się wyczerpana, bo już czujesz się często głupsza czy gorsza, albo przegrana. Tak być nie musi. Daj sobie jedną godzinę, nie masz partnera, to wstań godzinę wcześniej, jeśli masz dzieci, albo połóż się godzinę później. Będzie cholernie ciężko. Ale jeśli coś ćwiczysz, to zaczynasz robić duży postęp. Znajdź kogoś większego od siebie, kto przeszedł już tę drogę, kto ma to za sobą. Z taką osobą rozmawiaj, bo ona jest po Twojej stronie, bo Ciebie rozumie. Jak zaczniesz ten postęp robić ludziom to się nie spodoba. Zaczną się wykruszać. To normalne, bo kiedy karmisz swój mózg właściwą informacją, on zaczyna się rozwijać, ewoluuje, robisz się mądrzejsza, pewniejsza. Po tygodniu masz za sobą 7 godzin nauki, po miesiącu masz ich 30! Jesteś mądrzejsza o te 30 godzin, masz szerszą perspektywę o te 30 godzin. Ludzie się wykruszą, ale tak ma być, to znaczy, że robisz postęp. Jeśli do tej pory byłaś słaba, będą Cię atakować. Że głupia, że się w głowie pomieszało, oszalała na starość (a Ty masz 35 lat), usłyszysz, że masz rodzinę, a Tobie odbija, skończ, bo nigdzie nie dojdziesz. Miałam takich wokół zakłamanych nie w otoczeniu, w rodzinie. Czekali tylko na potknięcie. Też tak będziesz miała. Ale z czasem, gdy zaczniesz być pewniejsza, gdy się nie poddasz, zaczną się z Tobą liczyć, już się nie odezwą, już nie skrytykują. Odrzuć bycie miłą, pożegnaj to na dobre. W walce o siebie trzeba być bezwzględnym. W obcowaniu z ludźmi trzeba być bezwzględnym. Bezwzględnych ludzi się nie przestawia. Ty się nie masz nikomu podobać. Ty masz być wzorem dla samej siebie i dla swoich bliskich. Inwestycja w siebie, to dobra przemiana, zawsze. Ona nic nie kosztuje. 70zł miesięcznie w subskrypcji i się uczysz, czego chcesz. Ja w depresji zrobiłam 300 godzin kursu dla handlowca, 600 godzin nauki języków obcych. Ja nie odpoczywałam, gdy mi mówili "odpocznij". Sukces nie zna odpoczynku. Bo to jest sukces, masz być dumna, a nie się kryć po kątach. Siedzieć jak myszka i czekać, aż Twój czas nadejdzie, on nigdy nie nadejdzie. Zawsze będziesz miała tego samego męża i takie same dzieci, nawet jak podrosną, nie będziesz miała więcej czasu, bo będziesz zbyt przelękniona, zawsze będziesz, gdy dziś nie zaczniesz. Im mózg starszy, tym bardziej będziesz się bać własnego cienia. Otocz się odpowiednią literaturą, jak nie lubisz czytać, to słuchaj audiobooka. Możesz słuchać przecież wykonując jakąś czynność, to jest rozwój. Przestaw to błędne myślenia, skończ z poświęceniem. Trzeba kochać najbliższych, ale nie własnym kosztem. Nie w tak niezdrowy sposób. Kto będzie chciał w Twojej drodze uczestniczyć, ten będzie. Ten mały Cię skrytykuje, ten wielki, nigdy tego nie zrobi. Nie potrzebujesz małych ludzi obok siebie.
No to jak to zrobić? Działaj bez motywacji. Wszystko dokładnie zapisz w planie dnia, dokładnie określ, co będziesz robić w danej godzinie, zapisz postęp i to jakie napotkałaś dziś trudności. Zrób sobie plan na te trudności, zapytaj kogoś mądrzejszego. Wielki człowiek sukcesu, milioner, ojciec i mąż, Brian Tracy powiedział, że jeżeli tego nie zapiszesz, to nie osiągniesz sukcesu, bo nie zapisane cele nie dojdą do realizacji. Nawet jak Ci się nie chce to tylko godzina, godzina, która ukształtuje Twój charakter. Myślisz, że mnie obchodzi, co tam kto pomyśli, jak czyta, co to piszę. Nie interesuje mnie to, ja nikogo nie obrażam w tych wpisach, nie dzielę na lepszych lub gorszych, bo byłam w tym miejscu, w którym Ty stoisz i mimo przeciwności i ogromnych problemów daję radę i wszystko, co zaplanowałam ukończę. Publikując to, co robię, nie chwalę się, dzięki temu trzymam się planu. Nie mam czego się wstydzić, to powód do dumy, a nie do wstydu. Nie obchodzi mnie, że ktoś powie, że tylko za pieniędzmi gonię, bo nie ma pojęcia po co to robię. Ale oczywiście, nie mam problemu powiedzieć, że mój mózg choruje, a tak długo jak się uczę, tak długo jest w formie. To moja ukochana mamona właśnie. Za tym tak gonię, aby mieć na lekarza, mieć na terapię, pożyć dłużej. Powiedzą Ci, że pieniądz jest nieważny. Będą się śmiać, mówić, że jesteś materialistką. Bo im się będzie wydawać, że to masz na celu. Dopóki ktoś nie musi leczyć siebie lub swojego członka rodziny to tak myśli. Tak było w moim przypadku. A jeśli nawet chcę być milionerką i tyle, to nikomu nic do tego, że taki mam cel. Nikt nie musi znać powodu Twojego celu, Ty nikomu nic nie musisz tłumaczyć. Wystarczy, że potem wejdziesz do pomieszczenia, pełnego tych ludzi, z wielką wiedzą, z wielką pasją, a im więcej wiesz, tym trudniej Cię zrobić w ch***. To nie jest przejaw pychy. Jak ktoś nie chce nic robić, niech nie robi. Dopóki jest szczęśliwy, to jest ok. Nie jest ok w momencie, gdy narzeka i nic z tym nie robi. Ustal więc sobie cel, zapisz go, napisz co byś chciała uzyskać w ciągu roku: dostać pracę, zmienić pracę, pojechać na wakacje do Dubaju, zarabiać określoną kwotę miesięcznie, nauczyć się a, b i c. Konkretnie i zaczynaj, nie od poniedziałku, tylko od już. Nie zwlekaj. Im szybciej zaczynasz, tym szybciej docierasz do celu.
Oczywiście są też wspaniali Panowie:) Nie zapominajmy o nich:)
Komentarze
Prześlij komentarz